25 marca 2014

Pandorowy styl



W końcu się zwenowałam do tego posta. Długo mi to zeszło- Pandorę kolekcjonuję już dobre dwa lata. Przewija się ona niemal od początku bloga- wtedy zaczęła się moja przygoda z tą biżuterią. A dokładnie w dzień ślubu Księcia Wiliama z Księżną Kate;) Moja bransoleta upamiętnia najważniejsze momenty mojego życia- nie koniecznie same najlepsze, ale cóż każda okazja do kupienia koralika jest dobra:P
Dziś jednak nie o samej bransoletce chciałam opowiedzieć a o koraliku który noszę na zwykłym srebrnym łańcuszku- mowa o "cieplutkich" rękawiczkach na zimę które dostałam od narzeczonego jeszcze na Gwiazdkę:)
 Rękawiczki są bardzo urocze:) I dość spore jak na koralik dlatego wylądowały na łańcuszku. Prezentują się tam znacznie lepiej niż jako dyndadełko na bransoletce.
 Wykonane są w całości ze srebra a serduszka pokryte zostały różową emalią. Łańcuszek którym są sczepione jest ruchomy więc u mnie zazwyczaj jedna jest wyżej a druga niżej.
Tak mi się podobają że aż żal się z nimi rozstawać na lato. Ale mam już obmyślony zamiennik:P

19 marca 2014

Tydzień z marką PUPA- Slate Gray 405


Cień PUPA Vamp Ombretto Cotto nr. 405 o nazwie Slate Gray to cień o kolorze grafitowym wpadającym w czarny. Zawiera jak wszystkie moje cienie:P mieniące się coś co w tym przypadku wygląda jak gwiazdy na niebie- oczywiście tylko jeżeli spojrzymy pod odpowiednim kontem. Co niestety jest chyba niemożliwe do uchwycenia na zdjęciu ehh. Cień jest świetny, jednak aby był bardziej czarny trzeba nakładać go warstwami.
Zapraszam na mały swatch. Prezentację na ręku dorzucę jak pogoda się polepszy.
światło dzienne

światło żarówkowe

tak to prezentuje się na oku. Przy rzęsach dałam więcej warstw cienia to i lepiej się prezentuje:)


14 marca 2014

PUPA- Macaron 101, odcień Rose Quartz

Kolejny cień PUPA.
Poprzednio nie napisałam nic na temat pudełeczka w którym znajduje się owy cień  więc czas to nadrobić;)
Cień kupujemy w czerwonym kartonowym, kwadratowym pudełeczku na którym mamy wypisane co tak właściwie kupujemy. Tu wkurzające jest to że wszystkie wyglądają tak samo i można przez przypadek się nadziać. 
W środku mamy już rzecz właściwą. Czyli średniej wielkości, jajowate pudełeczko wykonane plastiku. Wieczko jest srebrne i można się w nim na upartego przejrzeć jak w lusterku, dno natomiast jest przeźroczyste. W środku mamy cień oraz wgłębienie w którym siedzi pacynka z gąbeczką. Na wieczku mamy jeszcze przeźroczyste kółko działające jak szkło powiększające, które sprawia wrażenie większej ilości cienia. Sama pacynka jest bardzo fajna i mięciutka- dobrze się jej używa.

Dziś przed państwem jasny różowy PUPA Vamp, Ombretto Cotto Nr 101 Macaron
To najdziwniejszy cień z mojej kolekcji bo strasznie ciężko uchwycić jego kolor.
EDIT: Odcień Rose Quartz o najmodniejsza barwa roku 2016 według Pantone. Drugim kolorem jest Serenity.


światło dzienne
z lampą
 w towarzystwie granatowego Inglota



12 marca 2014

Tydzień z marką PUPA i urodziny


Post miał się pojawić już w tamtym tygodniu ale komputer odmówił mi posłuszeństwa i wbił sobie że nie pozwoli mi utworzyć napisu na zdjęciu. Na szczęście już mu przeszło. A za to ja jestem teraz chora:/ Taka piękna pogoda wiosenna a tu jakiś krewny grypy mi się przypałętał.
Czemu tydzień z marką? Niedawno miałam urodziny i dostałam od braciszka aż cztery cienie PUPA Vamp. Mam jeszcze inne produkty PUPA które zakupiłam dużo wcześniej, postanowiłam wam to wszystko zaprezentować właśnie w tydzień. I tak powstał Tydzień z marką PUPA.
Na urodziny dostałam jeszcze książki, mangi i od narzeczonego koraliki Pandorowe (o moich Pandorach będzie innym razem). Tymczasem zapraszam na malutki kolaz urodzinowy:)
Dmuchanie świeczek, mój tort, specjalność wieczoru- niebieska nalewka, prezenty:D, szynka w galarecie;)
Tydzień z PUPA rozpocznę od cieni PUPA Vamp.
Słowo od producenta
Ekskluzywna technologia cieni wypiekanych VAMP pozwala na uzyskanie produktu w kompakcie bez gniecenia: iskrzące perełki pozostają nienaruszone i zachowują swą naturalną połyskliwość. Makijaż w rezultacie jest zdecydowanie bardziej efektowny i połyskujący. Cienie wypiekane VAMP zapewniają długotrwały efekt oraz mocne przyleganie do powieki. Mieszanka pigmentów i sprasowanych perełek sprawia, że makijaż jest wyjątkowo połyskujący.

Słowo ode mnie:)
Zapewnienia producenta zostają spełnione. Cienie są połyskliwe zarówno w użyciu na sucho jak i na mokro. Efekt jaki uzyskamy powinien zadowolić fanki i lekkiego i wyrazistego makijażu. Suchy cień daje lekką migoczącą poświatę na powiekach, natomiast na mokro uzyskujemy mocny nasycony kolor.
Ja używam tych cieni tylko na mokro- uwielbiam kolor który widać:) To nie są cienie które mają w sobie nawalone brokatu tylko mają w sobie jakby taki świetlisty pył.Nie tworzy to bazarowego wyglądu.
Wytrzymałość cieni jest super- przez 10 godzin z użyciem bazy nic się z nimi nie dzieje. Nie zbierają mi się w załamaniach ani nie ścierają- nooo ideał po prostu:D Ze zmywaniem też nie ma problemu.

PUPA Vamp, Ombretto Cotto, Nr. 303 Celest swatch
Szary cień to PUPA China doll. Foto z lampą, a poniżej bez lampy.

05 lutego 2014

Pazurki skute lodem



Hello,
U  mnie nadal Ingressowo
:) Niestety ciągle nie mogę wybrać się aby zakupić rękawiczki do smartfona:/ A jak zapewne widzieliście w wiadomościach trochę u nas zawiało;) Samochodu nie odpalałam od początku ferii bo totalnie został pokryty lodem- czekam do wiosny aż odtaja.
Dziś pazurki oszronione. Wykonane metodą gąbeczkową przy pomocy lakierów- Anny i Sally Hansen.

Potrzeba:
* lakier Anny My private luxury nr 401
* lakier Sally Hansen
* lakier bezbarwny (ja używam odżywki Nail Tek)
* gąbka (ja mam taką do naczyń)
* brokat piaskowy biały
* naklejki



Wykonanie:
Malujemy pazurki jasnym lakierem, 1-2 warstwy(jak kto lubi). Czekamy aż wyschnie (ok. 4minuty jedna warstwa). Metodą gąbeczkową nakładamy warstwę granatową. Czekamy do wyschnięcia i przyklejamy naklejki. Następnie całość malujemy czymś bezbarwnym i posypujemy odrobiną piasku. Czasem maluję jeszcze jedną warstwą bezbarwną ale to już zależy od czasu i aktualnej weny twórczej:P


11 stycznia 2014

Różowe pazurki z brokatem



Ingress- wyjdźmy na spacer



W tym tygodniu wpadła mi informacja o pewnej ciekawej grze na Androida o nazwie Ingress. Wprawdzie gra działała już od roku, ale to była wersja beta. Teraz jest otwarta dla wszystkich.
Ingress to gra sieciowa wykorzystująca rzeczywistość rozszerzoną (Augmented Reality). Producentem gry jest start-up Google – Niantic Labs. Za Niantic stoi John Hanke, dawniej dyrektor w Google, dla którego wcześniej stworzył Google Earth, Google Maps, StreetView.  Aby grać potrzebujemy urządzenie przenośne z systemem Android i aplikacją Ingress.
Gra polega na rywalizacji dwóch frakcji o przejęcie nowej energii XM (Exotic Matter), która uwalniania jest przez portale rozsiane po całym globie. "Portale są tworami, które powstały w wyniku (nieudanych?) eksperymentów prowadzonych przez naukowców z CERN (Europejska Organizacja Badań Jądrowych). W fabule gry pojawiają się równie bliżej nieznani „The Shapers”, którzy chcą oświecić ludzkość. W tym pomagają im właśnie Oświeceni (The Enlightened), którzy chcą przejąć całą energię uwalnianą z portali. Istnieje jedna Ruch Oporu, który jest podejrzliwy co do planów The Shapers oraz Oświeconych. Nie chcąc pozwolić Oświeconym na przejęcie całej energii sami postanowili ją kolekcjonować i przejmować portale na swoją stronę, aby uchronić ludzkość przed nieznanym."*
Gracz decyduje do której frakcji chce neleżeć: Oświeconych – The Enlightened (zieloni) oraz Ruch Oporu – The Resistance (niebiescy). Ja wybrałam zielonych.
Rozgrywka toczy się na wirtualnej mapie świata nałożonej na rzeczywistą gdzie naniesione są kulki energii i portale. Zadaniem gracza jest interakcja z portalami – nieruchomymi wirtualnymi punktami na mapie. Gracz może przejąć neutralny portal, osłabić lub zneutralizować wrogi, a także wzmocnić portal należący do własnej frakcji. Portale można łączyć i tworzyć dzięki temu trójkątne pola (ang. Control Fields), co jest fabularnym celem gry.
Te zielone i niebieskie słoneczka to właśnie portale:) mapa Zamościa.
 Gra jest w pełni darmowa ale jeśli chcemy grać to musimy mieć połączenie z internetem (WiFi/ transmisja danych). W moim przypadku muszę odpalić jeszcze GPS aby mieć dokładną lokalizację. Co ciekawe Ingress jest grą globalną czyli nasza rodzina mieszkająca np. w USA też może grać lub np. wyjeżdżając za granicę również możemy zdobywać portale.
Jest to ciekawe urozmaicenie spacerów. Choć postronni mogą dziwnie odebrać fakt że idąc wyżucić śmieci używamy GPS. Całą rozgrywkę najlepiej zaprezentuje krótki filmik