01 sierpnia 2013

Inspektor Gadget:)



 Dziś kilka gadżetów z gier jakie znalazłam w necie:)


Budzik Space Invaders


Cena: 69,00 zł
·  Budzik porusza się i wydaje charakterystyczne dźwięki
·  Posiada funkcje drzemki, aby ją uruchomić wystarczy potrząsnąć budzikiem. Budzik wyposażony jest w podświetlenie

Kubek Lineage II



Cena: 25,00 zł
Kubek porcelanowy o standardowej pojemności około 300 ml. Na stronie jest ich znacznie więcej:)

Pikselowe okulary 8bit

Cena: 22,00 zł
 

 

8 BIT ATARI 4 Life 

Cena: 34,99 zł 

http://koszulkolandia.com/8-bit-atari-4-life.html

 

Klick me - Koszulka Damska

 

Cena: 36,99 zł

 

Pac-Man -koszulka damska PACMAN

Cena: 39,99 zł

13 sierpnia 2012

Single eyshadow metallic Pierre Rene

Postanowiłam zaprezentować Wam cienie do powiek których używam od jakiegoś czasu. Odkryłam je na początku tego roku i jestem z nich mega zadowolona. Mowa o metalicznych cieniach Pierre Rene o których zapewne większość z Was słyszała lecz nie używała.

Słowo od producenta:
„Cienie do powiek METALLIC o nasyconej, intensywnej palecie 45 kolorów. Umożliwiają jednolite, trwałe i precyzyjne wykonanie makijażu oka z efektem metalicznego połysku. Pierwsza formuła kosmetyku na rynku wzbogacona o bazę pod cienie do oczu. Hypoalergiczne.„


Swatche bez bazy na sucho
Wcześniej byłam użytkowniczką tylko Inglotów i stwierdzam że cienie Pierre Rene w niczym im nie ustępują. Lubię łączyć cienie tych dwóch firm.  
Pierre Rene mają świetną pigmentację, co zresztą widać na zdjęciu. Bardzo fajnie się rozprowadzają na oku- są miękkie i jakby były wilgotne(?). Na oku trzymają się calutki dzień czyli od godziny 7 do 20 i co najważniejsze, nie zbierają się w załamaniu oka:D Choć mają w sobie bazę ja ostatnio nakładam je na bazę z Hean. Mam wrażenie że z nią dłużej się trzymają:P
Cienie dostajemy w plastikowym  podłużnym srebrnym opakowaniu. Dla niewprawionych początkowo może być trudno je otworzyć,  ponieważ „wieczko” nie jest otwierane do góry tylko płasko wysuwane. Jest to równocześnie pacynka więc trzeba uważać bo pociągnięcie w górę skutkuje jej złamaniem.
Tak jak widzicie- jakie w opakowaniu takie i na skórze
Za cenę ok 8zł otrzymujemy 1,5g kosmetyku. Mogę je śmiało polecić bo za w sumie małe pieniądze otrzymujemy bardzo dobrej jakości towar.

11 sierpnia 2012

Planet Spa Jedwabisty mus do ciała Masło Shea i Trufla Czekoladowa

Mój niedawny zakup Planet Spa Jedwabisty mus do ciała Masło Shea i Trufla Czekoladowa.  Jest to nowość Avonu która z miejsca podbiła moje serce:) W tej kolekcji znajdziemy jeszcze Złocisty odżywczy żel do twarzy z oliwą z oliwek oraz Aksamitny eliksir do kąpieli Szampan i Tajski Kwiat Lotosu.

Od producenta:
"Odkryj pielęgnacyjne właściwości czekoladowej trufli i złocistego pyłu… Podaruj sobie luksusowe doznania. Odkryj produkty ze specjalnej linii Planet Spa wzbogacone drogocennymi, ekskluzywnymi składnikami o dobroczynnym działaniu na skórę.”

Co wg producenta mus ma nam zapewnić: Nawilża skórę i nadaje jej jedwabistą gładkość

Zacznę od tego że zapach tego kosmetyku jest po prostu obłędny! Pachnie jak coś takiego bardzo pysznego:) Mi przypomina zapach kogla mogla lub masy do tortu. Jako że nie jestem fanką tego typu smarowideł to ten zapach daje mi niezłą motywację do smarowania się nim he he.
Konsystencja taka jak w nazwie czyli mus. Ma ładny metaliczny brązowy  kolor. Używam go tylko do smarowania nóg. Faktycznie nawilża skórę oraz sprawia że jest miła w dotyku. Dodatkowym plusem dla mnie jest to że wyrównuje koloryt skóry i nadaje jej ładny kolor- choć na to akurat największą uwagę zwrócił mój ukochany;)  Nie jest to efekt samoopalacza czy czegoś w tym stylu tylko taki subtelny blask- ciężko to opisać:P Wchłania się dość szybko i fajnie się rozsmarowuje, ale trzeba to robić dokładnie bo można zostawić sobie niezbyt fajną brązową smugę na ciele. Przy aplikacji należy uważać na otaczające nas rzeczy bo można wybrudzić.      
Całość mieści się w plastikowym okrągłym pudełku o pojemności 200ml. Jeszcze nie wiem czy to dużo czy mało- o wydajności powiem jak już zużyję.  
Cena jest dość wysoka bo 27zł ale mimo to polecam:)
Całość w katalogu nr 12

08 sierpnia 2012

Wakacje z fioletowym Inglotem w Bieszczadach

Witajcie:)
Jak mijają Wam wakacje? Byłyście gdzieś czy raczej w domku spędzacie?
 Ja byłam na małej wycieczce nad Soliną, oczywiście w towarzystwie mojego ukochanego:) W drodze wstąpiliśmy do Zamku w Krasiczynie aby zobaczyć jak park wygląda gdy jest zielony no i poprzednio nieobeszliśmy drzewa więc nadrobiliśmy tą stratę;) Pojechaliśmy całkowicie na spontanie, zawsze rezerwowaliśmy noclegi a tym razem szukaliśmy będąc na miejscu. Całkiem ciekawe doświadczenie i ten dreszczyk emocji czy coś się znajdzie hi hi:P Pierwszą noc spędziliśmy w Polańczyku. Udało się nam znaleźć całkiem niezły pokój- a było ciężko bo nigdzie niebyło miejsca akurat na tą noc tylko na następne.  Jedyny minus to łóżko bo było złożone z dwóch łóżek.


  Zwiedziliśmy tam punkt widokowy i pojechaliśmy nad tą wielką solińską tamę. Jest naprawdę wielka- nie spodziewałam się że aż taka będzie. Ze względu na pogodę nie bardzo było jak chodzić po szlakach.

Następnego dnia wylądowaliśmy w Cisnej w karczmie u Trolla. Bardzo ładne miejsce i z bardzo wygodnym łóżkiem;) Sama karczma oferuje dobre jedzonko i jest ozdobiona trollami.  Zwiedziliśmy Cisną, przejechaliśmy się kolejką oraz wybraliśmy się czerwonym szlakiem na górę Wołosań.
 Ten szlak czerwony to jest taki średnio ciężki. Z Cisnej ma strome podejście ale nie jest tak źle. Schodziliśmy szlakiem żółtym który dostarczył nam niespodzianki w postaci świeżej kupy niedźwiedzia (!) po około godzinie schodzenia. Natomiast później znak zakazujący ruchu ludzi ze względu na wycinkę drzew. Dokonując wyboru między wycinką a powrotem do niedźwiedzia wybraliśmy wycinkę.
No po prostu ten szlak to była jakaś totalna masakra- na początku oznaczony całkiem fajnie a im dalej tym gorzej. Pod koniec to naprawdę nie bardzo wiadomo w którą stronę iść- jakby ktoś się wybierał to nie polecam.Jeżeli znów miałabym jechać w góry to napewno nie wybrałabym Bieszczad. Tatry choć zatłoczone wydają mi się o wiele fajniejsze.
W drodze powrotnej do Zamościa odwiedziliśmy Zamek Kmitów w Lesku oraz Zamek w Baranowie Sandomierskim.

I na koniec moje pazurki wykonane fioletowym Inglotem i naklejkami:)

28 lipca 2012

Douglas Box

Jakiś czas temu Douglas wypuścił nadzwyczajnego boxa. Nadzwyczajnego bo jego zawartość od początku była znana, tak więc nie było niespodzianki. Mnie przyciągnął od razu. Zamówiłam i jestem bardzo zadowolona:)
jakieś ciemne mi to zdjęcie wyszło
Zawartość:
* pełnowymiarowy lakier Anny fun fuchsia nr 190
* mini peeling do twarzy 7 day Clinique- to najfajnieszy produkt z pudełka. Konsystencja przypomina pastę do zębów - kolor biały a w środku jakby piasek. Daje świetny rezultat na mojej twarzy, napewno kupię produkt pełnowymiarowy.
* mini pilniczek Douglas
* mini tusz do rzęs YSL mascara volume efffet faux cils- dobrze się trzyma i daje ładny czarny kolor. Ma długą dość cienką szczoteczkę.
* żel pod prysznic Calvin Klein


A tu lakier w świetle dziennym:
Lakier ma fantastyczne krycie- jedna warstwa i można już gdzieś wyjść. Do tego ekspresowo schnie. 

20 lipca 2012

Planet Spa Greckie Morza z algami


Dziś seria Planet Spa Greckie Morza z algami. Jest to zestaw: maska do włosów, żel do ciała ujędrniający, maseczka odświeżająca peel off do twarzy oraz kuracja na okolice oczu.
Z niecierpliwością czekałam na tą serię ponieważ kiedyś sama hodowałam algi (rodzynkami się je karmi:))i przemywałam twarz tą wodą w której siedziały.
Opis producenta:
"Zabiegi z algami- pielęgnacyjne rozkosze znad greckich mórz.
Urzekająco malownicze, usiane setkami wysp greckie morza od niepamiętnych czasów wabią swym pięknem. Z ich kryształowych wód pochodzą sole morskie i algi, które mają dobroczynny wpływ na Twoją skórę- ujędrniają ją, odświeżają, koją i przywracają równowagę"

Maska do włosów: według mnie to najsłabszy produkt tej serii. Maskę stosujemy na mokre umyte włosy po czym spłukujemy. Prawdę mówiąc sama nie wiem co o niej sądzić. Jak za dużo się nałoży to normalnie nie da się tego dobrze spłukać i ciągle miałam wrażenie że mam jakieś oblepione włosy. Jak z kolei nałożyłam za mało to nie spełniała swojej roli. Konsystencja żelowa w kolorze alg. Ciężko mi to ocenić. Jest to produkt dziwny i raczej go nie kupię.

Ujędrniający żel do ciała: żel ujędrniający. Konsystencja żelu w kolorze alg. Wogle się nie pieni! Ale działa dobrze:) Ujędrnia i lekko napina skórę. Jestem z niego zadowolona i z pewnością go kupię ponownie. Pojemność- 150ml. Cena w zależnośći od katalogu od 18 do 33zł.

Maseczka do twarzy: oświeża i oczyszcza skórę. Konsystencja przezroczystego żelu. Zawiera w sobie drobinki chyba alg (???)- nie mam pojęcia co to he he:P Najlepszy produkt z całej serii. Testowałam ją na twarzy i dekolcie. Po jej zastosowaniu faktycznie ma się uczucie świeżości a skóra jest gładka. Jak każda maseczka Planet Spa jest bardzo wydajna. Polecam ten produkt. Pojemność- 75ml. Cena od 15 do 27złotych.

Kojąca kuracja na okolice oczu: żel pod oczy w kolorze przezroczystym z mega ilością różowych drobinek- różowe drobinki i już jest super:P Żelik daje bardzo dobre rezultaty przy regularnym stosowaniu ale już przy pierwszym użyciu czuć taką ulgę wokół oczu. Koi skórę wokół oczu, redukuje opuchnięcia. To kolejny produkt który mogę śmiało polecić z tej linii. Napewno kupię go ponownie. Pojemność- 15ml. Cena od 15 do 26zł.